From Cracow with love!
From Cracow with love!

„Ech, mój Krakowie krakauerski (…)” K.I.Gałczyński

Dawno temu, kiedy byłam jeszcze licealistką, nad moim biurkiem wisiał znaleziony gdzieś cytat „Extra Cracoviam non est vita”- poza Krakowem nie ma życia…i tak już w moim sercu zostało i nigdy nie uległo zmianie uczucie, którym obdarzam moje rodzinne miasto.

Długo mieszkałam w Londynie, uwielbiałam ten wibrujący tygiel wielu kultur, ludzi z różnych galaktyk, którzy wspólnie tworzyli tę niesamowitą  i wielobarwną metropolię. Czasami jednak, zwłaszcza jesienią, tęskniłam za moim Krakowem. Przypominałam sobie wąskie, urocze uliczki okalające Stare Miasto (nigdy nie pytaj „krakusa”: gdzie jest Starówka?) szelest żółtych i czerwonych jesiennych liści na spacerze trasą Planty-Wawel, niewygodne krzesła w knajpkach na Kazimierzu, urok kameralnych kin i klimat mojej ukochanej Piwnicy pod Baranami.

 

 

 

Nadszedł czas powrotu do Polski. Z uśmiechem na twarzy spakowałam walizki i londynki dobytek, pożegnałam mój drugi dom (London you’ll always be my #homeawayfromhome!) i wróciłam do domu. W krótkim czasie, z ogromnym zdziwieniem odkryłam, że nie mogę się tu odnaleźć…

Czułam, że w Krakowie jest duszno, że brak przestrzeni mnie osacza, że wszystko jest za małe, zakurzone, mało światowe... Brakowało tutaj londyńskiego klimatu, kolorów, niezwykle barwnych ludzi, lekkiego „hi” rzuconego na ulicy, parków z soczyście zieloną trawą, musicali, czy restauracji z kuchnią z całego świata. I znów dopadła mnie ta melancholijna krakowska natura – nie było źle, ale też nie było dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam z perspektywy londyńskiej.

Mijały miesiące i Londyn wciąż pozostawał w moim sercu, ale na nowo odkrywałam uroki rodzinnego miasta, z czasem znów go pokochałam.  Kraków ma w sobie coś, co uzależnia, co wciąga i już nigdy nie pozwala zapomnieć 😊  Na nowo odkrywałam to, czego w każdym innym miejscu mi brakuje: mały antykwariat na Szewskiej i sklepy ze starociami na Józefa, ukochany bar sałatkowy na Anny, niedzielny targ na Placu Nowym (Kazimierz), czy smak jedynych w swoim rodzaju lodów na Starowiślnej (kolejka ciągnie się aż do następnej kamienicy).

Pomimo tego,  że Kraków bywa meczący, konserwatywny, to czy nie jest to urocze, że wszyscy się tu znają, a idąc rynkiem co minutę spotykasz swoich znajomych? Od czasu do czasu zaskoczy mnie coś nowego, np. kiedy dowiaduje się, że dziadek przyjaciela studiował z moim dziadkiem, a tata przyjaciółki od lat zawodowo współpracuje z moją mamą. Ludzie się znają, pozdrawiają, nikt nie jest zupełnie anonimowy 😊

Wpadnijcie do nas  i nieśpiesznie,  jak to w Krakowie bywa – leniwym krokiem pospacerujcie w listopadowy, rześki poranek po rynku, zatrzymajcie się na chwilę w Sukiennicach, wypijcie kawę na Brackiej (koniecznie w Nowej Prowincji!) i sprawdźcie jak się mają kwiaty w ogrodzie botanicznym. W Krakowie magia i przepiękne historie o przeszłości są na wyciągnięcie ręki – wystarczy po nie sięgnąć.

Enjoy!

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl